BLOG
ANTY-POKEMONOWY




Klucz do archiwum

2012
styczeń
2011
grudzień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień



Nie pytaj mnie dlaczego
tak napisałam
tak pomyślałam
tak czuję.
Piszę dlatego, że myślę, czuję
Więc nie pytaj mnie dlaczego

sheena bloguje...


"Jeżeli problem ma rozwiązanie - to nie ma co się martwić,
jeżeli jednak nie ma - to martwienie się niczego nie zmieni".

2012-01-26 18:54:55
ACTA broni, ACTA radzi, ACTA nigdy Cię nie zdra...
Jedyne, co mnie w tym wszystkim podtrzymuje przy życiu to proszki od bólu głowy i różnej marki obrazki.

O takie obrazki:
(p.s. obrazki są ordynarnie, bezczelnie kradzione. I niech mnie ACTA w dupę pocałuje)







I uprzejmnie przypominam:







skomentuj (1)

2012-01-25 19:42:53
Permanentna inwigilacja...
Pamiętam, co najbardziej uderzyło mnie w Chinach.

Pomijając oczywiście fakt, że jadąc tam oczekiwałam tysiącletniej kultury. A zastałam tandetną jeszcze lśniącą od złotej farby podróbę made in china...

To, co mnie najbardziej uderzyło, to wrażenie, że zewsząt, zawsze i wszędzie jest się obserwowanym. Wrażenie, które pogłębiało zachowanie się ludzi. Kelnerka, która odmawia przyjęcia napiwku, bo im nie wolno. I pokazuje palcem na kamerę... Ludzi, jakby wystraszonych - nasz przewodnik z obłędem w oczach "Tutaj nie wolno fotografować". To była dzielnica tybetańska, z tybetem mająca tyle wspólnego co stare miasto z chinami (j.w. tandetna podróba)

Nie umiałam się odnaleźć w chinach właśnie dlatego, że atmosfera - przynajmniej tam gdzie byliśmy - przypominała mi przerażenie rodziny, jak w stanie wojennym przywlokłam do domu znalezioną na ulicy ulotkę...

I dlatego mówię NIE. Dziękuję.

NIE  DLA  ACTA !!!

a tutaj więcej, jesli nadal ktoś nie wie dlaczego:
http://www.wykop.pl/ramka/1018879/acta-analiza-punktow-umowy/#

UWAGA!!! Ten obrazek jest kradziony!!!

skomentuj (0)

2012-01-04 17:15:17
Ku pamięci, pamięci kupa...
Nie sądziłam, wpisując baaaaaardzo odległą datę końca roku, że w międzyczasie nic nie napiszę. Zdecydowanie coś się pozmieniało. Albo nie mam czasu, albo energii albo weny tfurczej na pisanie.

I wbrew poprzedniej notce, pamiętam dokładnie dlaczego ten blog nazywa sie Sheena. I że ta blondyna, która gra ją w serialu, to mi się wcale nie podoba. Wcześniej grała w słonecznym patrolu i ma brzydkie oczy. W przeciwieństwie tej, która grała w pojedynczym filmie. To tak offtopicznie.

A notkę uruchomiłam, żeby wrzucić - samej sobie - ku pamięci - pewien artykuł podrzucony przez Agne. Artykuł sam w sobie jest jak dla mnie mocno przeintelektualizowany, ale ma parę fajnych fragmentów. Najważniejszy (dla mnie) to ten:

Jak być szczęśliwym?

Przyjmujemy zwykle dwie strategie szukania sensu - czyli szczęścia - w życiu.

Pierwsza: ustawiasz standardy jak najwyżej i próbujesz im sprostać. (...) Żadna kobieta nie będzie tak wspaniała jak Kławdia Chauchat z 'Czarodziejskiej góry'. Więc jeśli to jest twój cel, to skazujesz się na klęskę. Nie zwiążesz się z madame Chauchat, bo to nierealne. Ale też nie pokochasz do końca innej kobiety, bo to już nie będzie to.

Strategia druga jest taka: zrobić ze sobą coś takiego, żeby umieć być szczęśliwym z powodu wypicia filiżanki zielonej herbaty. Jeśli to umiesz, to możesz być szczęśliwy codziennie. I to dwa razy dziennie.


I jeszcze ten jest niezły - ale w zupełnie innym kontekście:

Ludźmi przecież rządzą podobne mechanizmy psychologiczne. Wymyślono prosty test na kreatywność. Zadają ci pytanie: 'Wymień możliwe zastosowania gumki do ścierania, ale oprócz ścierania'. Człowieka twórczego ogranicza tylko szybkość pisania lub mówienia. 'Można ją gryźć, podrzucać, dawać psu do jedzenia, rzucać nią w papugę, wkładać do zupy'. Ktoś się zbuntuje i powie, że większość tych zastosowań nie ma sensu. Owszem, ale prawdopodobieństwo, że autor pięciu tysięcy głupich pomysłów znajdzie nowe, twórcze zastosowanie gumki, jest o niebo większe niż w przypadku kogoś, dla kogo gumka służy tylko do ścierania.

Ja bym sobie porzucała tą gumką w ścianę. Dobra metoda na odstresowanie.

W związku z powyższym poniżej wklejam cały artykuł, a sama idę parzyć zieloną herbatę :D




Zachwyt nad fałdą spodni


Za twoje znudzenie nie odpowiada rzeczywitość, tylko to, że nigdy się jej uważnie nie przyjrzałeś - rozmowa z dr. Bartłomiejem Dobroczyńskim

'Ach, zacząć wszystko od nowa'. 'W nowym roku zacznę nowe życie'. Po co nam takie myśli?

Z lęku przed śmiercią. Zużywamy się. Starzejemy. Chcemy narodzić się na nowo. Oczywiście - lepsi. Nie skończyłem dobrych szkół, nie miałem fajnej rodziny, nie wyjechałem, nie kochałem się z Zosią... Ludzie na łożu śmierci rzadko żałują rzeczy, które zrobili. Zwykle żałują tych, których nie zrobili. Powtarzanie sobie w wieku lat 40: 'Zacznę nowe życie', pozwala się łudzić, że śmierć, której istnienie coraz silniej przeczuwamy, nie jest stanem ostatecznym.

Tyle że jest.

Dzieci są nieśmiertelne. Kiedy dałem synowi na gwiazdkę czerwone kalosze w misie, patrzył na nie zachwyconym wzrokiem. Urzeczony. Takim wzrokiem mógł patrzeć na świat Adam w dniu stworzenia. Nieśmiertelny i widzący wszystko pierwszy raz. Poczułem mocno, że już nigdy nie osiągnę takiej intensywności widzenia. Bo z wiekiem świat nam blaknie.

Jarosław Iwaszkiewicz w 'Dzienniku' w wieku 50 lat: 'Życie stało się pustynią, wyschłą równiną bez zdarzeń'. Sándor Márai w 'Dzienniku' w wieku lat 80: 'Niekiedy wydaje mi się, że jestem już tylko wspomnieniem o sobie'.

No właśnie.

Obaj mądrzy. Wielcy. Spełnieni. I w takiej potwornej pułapce. 'Czasem czuję wstyd, że żyję' - pisze Márai.

I co z tego, że mądrzy. Tym gorzej. Jest takie rosyjskie powiedzenie, które pada w filmie 'Andriej Rublow': kto mnoży wiedzę, ten mnoży smutek. Sytuacja dziecka oniemiałego z zachwytu nad czerwonymi kaloszkami staje się niemożliwa. Niewiedza, ignorancja mają dobrą stronę - entuzjazm, witalność. Jak wydasz pierwszy tomik poezji, to jesteś o 6 rano pod księgarnią. Cieszysz się. Kolejne takie doznania to już nie jest to. W końcu - dla niektórych ludzi - 'życie staje się równiną bez zdarzeń'. Nawet jak dostanę Nagrodę Nobla, to co z tego? Moja ulubiona fraza na ten temat padła z ust holenderskiego naukowca. Odebrał Nobla, dziennikarz go pyta: 'Co to dla pana oznacza?'. 'Nic - odparł. - Co mi z Nobla, jak za kilka lat i tak będę pod ziemią'. Ostatnio na YouTubie przeczytałem czyjś komentarz pod starym kawałkiem Doorsów: 'Znowu mieć 20 lat i znowu być głupim'. Ten ktoś chciałby umrzeć dla wiedzy, doświadczenia, które go przygniata.

Lepiej być głupim?

Lepiej doznawać świata na świeżo, jak dziecko. I dzięki temu co chwila zaczynać nowe życie, a nie tylko o nim marzyć. Moją pasją jest mistyka. Spojrzałem wczoraj na tytuły książek na półce. Powtarzają się słowa: nowość, czystość, odnowienie. Zajrzałem do Ewangelii. Jezus mówi: jeśli nie staniecie się jako dzieci, to nie osiągniecie Królestwa Bożego. Czyli niedoświadczony, czysty umysł dziecka jest w chrześcijaństwie doskonały. To samo w kręgu kultury japońskiej. Książka Shunryu Suzukiego, jednego z najbardziej znanych mistrzów zen, nosi tytuł 'Umysł zen - umysł początkującego'. Chiński filozof Lao-Tzu nazywany był 'stary mędrzec-dziecko'. Myśliciel hinduski Jiddu Krishnamurti zatytułował z kolei swoją książkę 'Wolność od znanego'. Pisze w niej, że trzeba umrzeć dla wszystkiego, co wczorajsze, aby nasz umysł był pełen pasji. Czyli znowu pojawia się śmierć jako warunek odnowy. Świeżość nowego życia mógłbyś osiągnąć, gdybyś potrafił tracić obciążającą cię wiedzę, wynikający z niej smutek, brak sił i wszystkie automatyzmy, których dopracowałeś się w życiu, gdybyś za każdym razem rodził się na nowo i ufnie wchodził w to, co jest. Taki człowiek zastyga w zachwycie dla fałdy na spodniach albo szczeliny w murze, zasuszonego kwiatka, słojów w desce podłogi.

Owszem. Jak się ujara.

Niektórzy badacze religii, jak Walter T. Stace czy Huston Smith, twierdzą, że doświadczenie mistyczne i stan po LSD to jest to samo. Aldous Huxley w 'Drzwiach percepcji' działanie narkotyków porównuje do świeżości widzenia Adama w dniu stworzenia. Swoim studentom mówię jednak: jak się ujarasz, to bierzesz kredyt. I to gigantyczny. Huxleyowskie 'Drzwi percepcji' można otworzyć bez skręta - trzeba by przez 14 dni głodować, pić tylko wodę. Będziesz wtedy widział i słyszał rzeczywistość porównywalnie dojmująco. Jeśli więc wypalasz skręta, to zaciągasz taki dług energetyczny, jakbyś dwa tygodnie nie jadł. I musisz ten dług spłacić. Nic nie ma za darmo. Jeden skręt, dwa, pięć, a potem - jarasz codziennie. I kiedy spróbujesz odstawić, cała rzeczywistość drażni, irytuje, jest nudna i pusta. Przed sobą masz lata terapii, żeby odzyskać choćby tę niewielką zdolność percepcji, jaką miałeś na starcie. Lepiej nauczyć się dobrze funkcjonować na trzeźwo.

Jak?

Mistycy uczą, że aby unikać nieustannej huśtawki nastrojów, wystarczy jedna rzecz: być tu i teraz. Sekret leży w naszej uwadze i koncentracji. Prof. Jon Kabat-Zinn, który wymyślił terapię opierającą się na buddyzmie, tę zdolność koncentracji nazywa 'mindfulness', czyli uważność. Uważność człowieka wyzwala. Jakość twojego życia bardzo by się podniosła, gdybyś umiał podążać uwagą - chwila po chwili, w pełni skoncentrowany - za tym, co się dzieje. Dzięki uważności nic nie blaknie. Siła wydarzeń jest większa, rzeczy - bliższe, pełne sensu i kolorów. Patrzysz na znane przedmioty tak, jakbyś widział je pierwszy raz.

Irena Kwiatkowska do domu aktora w Skolimowie, gdzie spędziła ostatnie lata życia, nie wzięła żadnych pamiątek. Tłumaczyła: 'Wielu ludzi tylko pozornie żyje tu i teraz, w rzeczywistości są mieszkańcami odległych czasów. Jedni żyją pięć lat temu, inni 20 albo nawet 50. Rozpamiętują. Człowiekowi zajętemu rozpamiętywaniem teraźniejszość przechodzi koło nosa'.

Kwiatkowska mówi jak mnich zen. Dodam: niektórzy popełniają błąd życia w przyszłości. Snują nieustanne marzenia: 'Kiedyś zacznę nowe życie". Wtedy teraźniejszość też przechodzi koło nosa. Nowe życie nie zaczyna się od zmiany otoczenia, tylko od zmiany perspektywy. Musisz nauczyć się uważnie obcować przede wszystkim z tym, co znasz. Bo za twoje znudzenie nie odpowiada rzeczywistość, tylko to, że nigdy się jej uważnie nie przyjrzałeś. Wrota twojej percepcji są przymknięte. Masz zaparowane okulary, pomazane błotem. I mówisz: 'Wszystko, co widzę, jest takie samo'. A może po prostu wyczyść sobie okulary. Kiedy pierwszy raz pojechałem nad Biebrzę oglądać ptaki, wszedłem na punkt obserwacyjny, wziąłem lornetkę i po chwili obwieściłem: 'Niczego tutaj nie ma'. Doświadczeni ornitolodzy tarzali się ze śmiechu. 'Zacznij patrzeć uważnie' - poradzili. I rzeczywiście, okazało się, że na tych mokradłach dookoła są dwa cietrzewie, siedem czapli, trzy orliki i mały krogulec. Kiedy jechałem tam po raz dziesiąty, już bez lornetki widziałem, że łąka pulsuje życiem.

Jak być szczęśliwym?

Przyjmujemy zwykle dwie strategie szukania sensu - czyli szczęścia - w życiu. Pierwsza: ustawiasz standardy jak najwyżej i próbujesz im sprostać. Powiedzmy, że twoim standardem literackim jest nagroda Nike. Pięknie. Tyle że jeśli nagroda Nike decyduje o twoim szczęściu i spełnieniu, to szczęśliwy będziesz raz w życiu, jak tę Nike dostaniesz. Ani grama więcej. Takie strategie maksymalistyczne są, paradoksalnie, strategiami ograniczającymi, wręcz samobójczymi. Iwaszkiewicz, Márai - nieszczęśliwi. Być może dlatego, że wielki intelekt podsuwał im wysokie standardy, do których świat nie pasował. Żadna kobieta nie będzie tak wspaniała jak Kławdia Chauchat z 'Czarodziejskiej góry'. Więc jeśli to jest twój cel, to skazujesz się na klęskę. Nie zwiążesz się z madame Chauchat, bo to nierealne. Ale też nie pokochasz do końca innej kobiety, bo to już nie będzie to. Strategia druga jest taka: zrobić ze sobą coś takiego, żeby umieć być szczęśliwym z powodu wypicia filiżanki zielonej herbaty. Jeśli to umiesz, to możesz być szczęśliwy codziennie. I to dwa razy dziennie.

Jak?

Pielęgnować uważność. Być jak mędrzec-dziecko. Postanawiam zbudować dom z tysiąca kart. Tylko to mnie satysfakcjonuje. Robię to dzień po dniu, wieje wiatr, ludzie wchodzą i wychodzą, trzaskają drzwiami i za każdym razem przy osiemsetnej karcie dom się rozsypuje. Powinienem więc palnąć sobie w łeb. Bo nigdy mi się nie uda, a pomysłu na życie zmieniać nie chcę. A gdybym ten dom z kart budował ze świadomością dziecka? Gdybym umiał się dobrze bawić? Nie rezygnował z ważnego celu, pisał książki, wykładał na uczelni, ale nie przywiązywał do efektu zbyt wielkiej wagi, tylko cieszył się, że to robię. Ralph Waldo Emerson mówił: 'Journey, not a destination'. Podróż się liczy, a nie jej cel. Bo to w podróży mija nam czas. Cel jest na końcu i trwa chwilkę.

Pielęgnowanie w sobie dziecka pozwala też na naturalność. Spotykasz kobietę, która wydaje się najważniejszą osobą w twoim życiu. Ale jesteś maksymalistą ze strategią na Nike. 'Skoro ona jest taka doskonała, to ja też muszę być doskonały' - myślisz. Idziecie do łóżka i nic nie wychodzi. Bo koncentrujesz się na tym, żeby dobrze wypaść. Jesteś więc sztuczny, sztywny. W rozmowie jesteś powierzchowny i stereotypowy. Co o tym decyduje? Twoja postawa zorientowana na konkurowanie. Jesteś tak naprawdę nie z tą wspaniałą kobietą, tylko sam ze sobą w piekle własnych myśli: 'Czy dobrze wypadam?', 'Czy dobrze położyłem jej rękę na biuście?'. Dziecko, jak się przytula do matki, nie ma takich problemów. Idzie do przodu, wywraca się, matka z rozkoszy aż przymyka oczy, jak widzi tę nieporadność. I jeśli tak umiesz, to druga osoba będzie tobą zachwycona, bo swoją uwagę kierujesz na nią, a nie na siebie. Znikasz dla siebie jako obiekt własnych myśli, własnych lęków. Pojawia się w to miejsce przestrzeń dla świata i ukochanego bliźniego.

Co jeszcze?

Tworzyć. Artysta potrafi zniknąć w pisaniu, malowaniu, graniu. Można osiągnąć uważność w tworzeniu.

Dozorca? Księgowy?

W psychologii pojęcie 'twórczość' nie jest zarezerwowane dla pisania dzieł. Na czym tak naprawdę polega tworzenie? Że za każdym razem zaczynasz nowe życie. Bo robisz coś, czego wcześniej nie robiłeś. Może to dotyczyć gotowania nowej zupy równie dobrze jak pisania Wariacji Goldbergowskich. Ludźmi przecież rządzą podobne mechanizmy psychologiczne. Wymyślono prosty test na kreatywność. Zadają ci pytanie: 'Wymień możliwe zastosowania gumki do ścierania, ale oprócz ścierania'. Człowieka twórczego ogranicza tylko szybkość pisania lub mówienia. 'Można ją gryźć, podrzucać, dawać psu do jedzenia, rzucać nią w papugę, wkładać do zupy'. Ktoś się zbuntuje i powie, że większość tych zastosowań nie ma sensu. Owszem, ale prawdopodobieństwo, że autor pięciu tysięcy głupich pomysłów znajdzie nowe, twórcze zastosowanie gumki, jest o niebo większe niż w przypadku kogoś, dla kogo gumka służy tylko do ścierania. 'Wrzućmy biały ser do rosołu' - powie dziecko. 'Do rosołu nie wrzuca się białego sera' - odpowie dorosły. Trzeba umieć łączyć w sobie oba te głosy. 'Gumkę można podrzucać' - mówi pierwszy głos. 'A po co?' - gasi go drugi. Jeśli pierwszy głos jest w tobie zbyt słaby, to się łatwo zniechęcisz i będziesz czekać, aż wymyślisz coś sensowego. Ale z czekania nic nie wynika. Można czekać całe życie.

Jak żyć?

Dobre życie kojarzy mi się z tańcem. Rzeczywistość nieustannie się zmienia, trzeba podążać za jej ruchami. Niektórzy interpretują życie jako walkę, ale nie mają wielkich szans. Z czasem na pewno nie wygrają. Zamiast walki możesz wybrać współpracującą aktywność. Jak w seksie albo w tańcu - te dwie czynności to najlepszy obraz współpracy. Musisz być w ruchu, miękki, elastyczny, słuchać muzyki i śledzić ruchy partnera. Jest przypowieść o dwóch Żydach, którzy musieli przejść po linie nad przepaścią. Pierwszy przeszedł. 'Jak ci się udało?!' - krzyczy drugi ze swojego brzegu. 'Nie wiem. Jak mnie przechylało w lewo, to się odchylałem w prawo'. Cała tajemnica. Karl Jaspers mówił to samo: są takie chwile w życiu, kiedy musisz się przycisnąć, są też takie, w których - jak rzeczywistość cię przyciska - musisz sobie odpuścić. I najważniejsze, żeby umieć je od siebie odróżnić.

Najczęściej sobie odpuszczamy.

Bo w naszym luksusowym świecie oddzieliliśmy się od natury. Możesz wierzyć w dowolną głupotę, możesz nic w życiu nie robić, a z głodu raczej nie umrzesz. Przynajmniej w Europie. Jesteśmy jak gołębie na krakowskim rynku, które o nic nie muszą walczyć, jest ich coraz więcej, ale są to osobniki zdegenerowane. W pewnym rejonie Włoch naukowcy postanowili przywrócić populację górskich dzikich owiec muflonów. Co roku wypuszczali kilkadziesiąt sztuk, ale nic z tego nie wychodziło. Nie radziły sobie w naturalnych warunkach. W końcu ktoś wpadł na indiański pomysł: dorzućmy im wilki. I muflony zaczęły świetnie sobie radzić. Wyzwanie zmobilizowało je do rozmnażania i walki o życie. Behawiorysta Burrhus F. Skinner twierdzi, że ludzie żyją w dwóch typach środowisk: pierwsze produkuje godność, drugie - wolność. W pierwszym środowisku walczysz o przetrwanie, życie automatycznie ma sens, ale nie masz wolności, bo wiele rzeczy musisz. To jesteś ty w czasie okupacji. Masz dużo godności, nie masz wolności. W drugim środowisku walczyć nie musisz, możesz robić, co chcesz. Ale jesteś sam, nikogo nie interesujesz, dyscypliny i sensu życia nikt ci nie narzuca, musisz je znaleźć w sobie. To trudne.

Zwłaszcza bez Boga.

A co ma tu Bóg do rzeczy? Dostojewski krytykował współczesność za ucieczkę od Boga. Bo jeśli Boga zabraknie, to wszystko będzie dozwolone. Borys Akunin, autor kryminałów, odpowiada na to: jeśli jesteśmy grzeczni tylko wtedy, gdy rodzice są w domu, to niezbyt dobrze o nas świadczy. Dorośli ludzie są grzeczni też wtedy, gdy rodziców nie ma. Wyczytałem w buddyjskiej księdze: rzeczy robi się dlatego, że powinny być zrobione.

źródło:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,10886817,Zachwyt_nad_falda_spodni.html?as=1
skomentuj (2)














naucz się



Najczęściej ...
karkontka
doktor-lecter
tybetwatch
refleksjeandmysli
cytrynowy
matka-od-aniola
zwykly0n
druga-mama
gudrun
genuine
whoever
sistermoon
niedoskonala
zimno

Nowo odkryte
zapiski-tesciowej
mat-ka
triplets
agnieszek
radziecki-termos
lisianora
mietla-pod-dywan
niechsiedzieje
polonistka-belfrzyca
babiszon.
macierzynstwo-bez-lukru
ptaszyca
cleos
morfeusz
malamadziaduzechiny
kronikaoptymisty
czarownicazla
yours
Pyra Po Kaszubsku
challo challo
moje-waterloo
coniecodziennik
mignona
hitchhiketheworld
warszawski-spleen
pamietnikpszczolki
szczurzyca
skawel
kociubinska
afm
ptasia-grypa
farewell-my-lovely
vilq
emocje
pierwsza-zona
magdalia
pierwszaklasa
malkontentka
odchudzam-sie
valmont
vreda
starapanna

Ja z podróży...
borowkadrahanka
juniorfoto
rooower2
rooower3
bartpogoda
burza

Podglądam chętnie...
ezoteria
prawyprosty
matka-szaleje
mattkapolka
miasteczko
ognik
kropka
zdarzyc-przed-switem
sjesta-cafe
poszlam-do-pracy
stoprocent
cherchez-la-femme
shepty
za-co-on-sie-obrazil
gogenzola
senio-rita
przygody pana bazylka
keeper
opowiesc
od-rana-do-wieczora
kalevala
lumpiata
ds
cos-ci-powiem
droga-do
hemera
matkamojegodziecka
chimera

Zainteresowania...
celtic-knitting
pracowniawypiekow
bloga-kuchnia
webmaster.helion
html
kuchniaonline
mniammniam
dawnakuchnia
kuchnia wegetariańska
nie-mojegotowanie